Mój tydzień z Marilyn
Proszę państwa, a właściwie proszę panów – prawdopodobnie prawie każdy z nas w pewnym okresie swego życia w jakiś sposób był zauroczony amerykańską, podobno najlepszą aktorką na świecie, panną Marilyn Monroe. Ja natychmiast przyznaję się, że i owszem, a jakże, panna Monroe oczarowała mnie filmem „Pół żartem, pół serio”.
Słynna rola Sugar Kowalczyk, lubię także „Słomianego wdowca” i oczywiście „Mężczyźni wolą blondynki”. Wystarczyło jedno spojrzenie i już było po wszystkim i podajemy się bez walki. Tak było i chyba w dalszym ciągu tak jest – Marilyn rządzi. A tak przy okazji chciałem przypomnieć państwu, świetny angielski film w reżyserii Simona Curtisa, zatytułowany „Mój tydzień z Marilyn”. Podobno jest to prawdziwa historia, która przydarzyła się faktycznie Curtisowi. Z pewnością prawdą jest to, że panna Monroe przyjechała na pewien czas do Londynu, by u boku Laurence Oliviera nakręcić komedyjkę „Książę i aktoreczka”.
Film powstał z niemałymi kłopotami, wywołanymi depresją panny Monroe. Wtedy była żoną dramaturga Artura Millera, autora „Śmierci komiwojażera” czy „Czarownic z Salem”. W trakcie produkcji panna Monroe znika na parę dni i spędza je z młodym asystentem reżysera i tu zaczyna się prawdziwa akcja. Film jest prawdziwie angielski, opowiada o konfrontacji amerykańskiej gwiazdy, absolutnie najjaśniejszej z Wielką Brytanią późnych lat 50. Wielka Brytania powoli wychodziła z kryzysu powojennego, była ubogim krewnym USA, ale jeszcze miała swoją godność i pamięć wielkości.
Film jest kapitalny, ładnie zrealizowany, zagrany genialnie, obsada rewelacyjna. Mianowicie: Michelle Williams po prostu była Marilyn Monroe, Kenneth Branagh jako sir Olivier – znakomity, do tego jeszcze boska Judi Dench. Kapitalny w epizodzie Królewskiego Bibliotekarza – Derek Jacobi, Eddie Redmayne jako Colin Clark – właśnie ten asystent reżysera, wypadł całkiem, całkiem.
Film jest dosyć skromnie zrealizowany, ze smakiem, odpowiednio nastrojowy, odpowiednio zabawny i właściwie refleksyjny. Takie fajne kino na letnie popołudnie, jeśli nie mamy nic lepszego do zrobienia. Zdecydowanie polecam, jest dostępny w ogólnie pojętym streamingu filmowym. I jeszcze jedna sprawa – Marilyn Monroe zmarła w dosyć tajemniczych okolicznościach 60 lat temu, dokładnie w czerwcu 1962 roku, a jej gwiazda błyszczy jeszcze jaśniej, to jest dopiero prawdziwa, filmowa legenda, pewnie dlatego, że niektórzy… wolą blondynki o uroczym uśmiechu.
Kinoman



























![Radiowa zabawa „Pokaż nam wiosnę!” [ZDJĘCIA] Radiowa zabawa „Pokaż nam wiosnę!” [ZDJĘCIA]](https://radioolsztyn.pl/wp-content/themes/ronew/loadimg.php?src=https%3A%2F%2Fradioolsztyn.pl%2Fwp-content%2Fuploads%2F9999%2F03%2FRO_PierwszyDzienWiosny_16x9_2.png&q=95&w=30&h=30&zc=1&s=1&f=4,-6|3,3)

