Aktualności, Aplikacja mobilna, Ostróda, Regiony
Konflikt o przystań w Bogaczewie. Burmistrz Morąga wypowiada umowę żeglarzom
Morąski Klub Żeglarski „Keja” otrzymał od burmistrza Morąga wypowiedzenie umowy użyczenia działki nad jeziorem Narie, na której od 30 lat funkcjonuje żeglarska przystań. Do 30 września żeglarze mają oddać teren miastu.
Klub, który działa jako stowarzyszenie, przez trzy dekady był utrzymywany społecznie przez żeglarzy. Jak twierdzą jego członkowie, przystań w Bogaczewie stworzyli od podstaw na dawnym nieużytku. Z czasem, dzięki dotacjom unijnym oraz wsparciu miasta, postawili budynek klubowy, zbudowali dwa pomosty, hangary i jedyny na jeziorze Narie publiczny slip do wodowania jachtów.
„Keja” to jednak nie tylko żeglarze – na jej terenie mieści się także baza WOPR i OSP oraz szkółka żeglarska dla dzieci. Stowarzyszenie co roku organizuje również regaty Błękitna Wstęga Jeziora Narie oraz mecze Mazurskiej Ligi Żeglarskiej.
Teraz członkowie klubu obawiają się o swoją przyszłość i nie rozumieją decyzji władz miasta. Sprawę komentował komandor klubu Cezary Brędowski.
Tego właśnie nie wiemy. Przez lata spokojnie tutaj działaliśmy i rozwijaliśmy żeglarstwo, startowaliśmy w regatach w całym kraju. Klub zdobywał renomę na arenie ogólnopolskiej. Współpraca z władzami Morąga – zarówno z poprzednimi, jak i z obecnymi – układała się bardzo dobrze. Nie wiem, co się stało. Nastąpiła radykalna zmiana – krótkim pismem, złożonym z trzech linijek, burmistrz stara się zakończyć naszą działalność
– powiedział.
Kilkudziesięciu żeglarzy przyszło na dzisiejszą sesję Rady Miejskiej w Morągu, domagając się wyjaśnień i zmiany decyzji. Burmistrz Tomasz Orłowski zapewnił jednak, że nikt nie zamierza wyrzucać żeglarzy z przystani. Włodarz wyjaśnił, że planuje jedynie zmianę zarządcy obiektu, by udostępnić go wszystkim mieszkańcom i turystom na równych prawach.
Dostali wypowiedzenie umowy użyczenia terenu, to jest fakt. Morąska „Keja” nie będzie już zarządzać tym obszarem. Wiąże się to z licznymi skargami mieszkańców Morąga, którzy nie mogli korzystać z terenu na transparentnych zasadach. Bywały takie zdarzenia – i jest ich naprawdę masa – że rodziny z dziećmi chciały się po prostu przespacerować i zostawały stamtąd wypraszane
– wyjaśniał burmistrz.
Żeglarze stanowczo zaprzeczają tym zarzutom i podkreślają, że przystań była zawsze otwarta dla każdego, choć ze względów bezpieczeństwa nie można tam np. kąpać się ani łowić ryb. Członkowie klubu wciąż liczą na zmianę decyzji. Obawiają się, że w przeciwnym razie dotychczasowy dorobek upadnie. Ich zdaniem nowy zarządca – morąska spółka Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych, która ma przejąć teren od 1 października – nie zapewni należytego funkcjonowania obiektu ani bezpieczeństwa.
Burmistrz Tomasz Orłowski zapowiedział, że w przyszłym tygodniu spotka się z żeglarzami, aby przedstawić im nowe warunki korzystania z przystani. Podkreślił jednak, że decyzja o zmianie zarządcy jest ostateczna.
Szerzej tym tematem zajmiemy się w audycji Śliska Sprawa w najbliższy wtorek o godzinie 17.15.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: W. Chromy
Redakcja: M. Rutynowski
PRZECZYTAJ TAKŻE
-
Działacze „Solidarności” żądają dymisji wiceprezydent Olsztyna. Chodzi o wulgarny wpis
-
Protest przeciwko budowie biometanowni. "Mówimy nie wielkim koncernom"
-
Protest PiS w Olsztynie. Działacze sprzeciwiają się wyższym opłatom za odbiór śmieci
-
Spór o ciepłownię na biomasę. Mieszkańcy Tolkmicka sprzeciwiają się lokalizacji

























